Nienawidzę i potępiam. Jazda na zderzaku może skończyć się tragedią
Nienawidzę kiedy ktoś “przyklei się” do mojego zderzaka i "pogania" światłami. To nie tylko brak kultury, ale także brak odpowiedzialności i wyobraźni. To bardzo niebezpiecznie. I może się skończyć bardzo źle: śmiercią lub kalectwem. Śmiercią moją, moich pasażerów albo śmiercią “poganiacza” i osób, które z nim podróżują.
Jedziesz trasą ekspresową prawym pasem. Przed tobą ciężarówka jadąca z prędkością 100 km/h. Podejmujesz decyzję, żeby ją wyprzedzić. Robisz to z prędkością przepisową 120 km/h albo - lekko łamiąc przepisy - 130 km/h.
Podczas wyprzedzania dostrzegasz w lusterku wstecznym szybko zbliżający się do twojego auta samochód osobowy. Pędzi jakieś 160/h, może więcej, wcale nie zwalnia. Robi to dopiero w ostatnim momencie - tak, iż masz wrażenie, że za chwilę wjedzie ci w zderzak. Odległość między waszymi autami wynosi może pół metra, może nawet mniej.
Co gorsza, kiedy ty jesteś jeszcze w trakcie wyprzedzania, ten oślepia cię światłami drogowymi. Chce w ten sposób wymusić na tobie jak najszybsze zjechanie na prawy pas, ale często też - w pewien sposób moralnie ukarać.
Kierowca nie zdąży zareagować
Z taką sytuacją na drodze zapewne spotkało się wielu kierowców. Powiedzmy sobie jasno: agresywna jazda na zderzaku jest niebezpieczna. Skrajnie niebezpieczna. Wystarczy, że na drogę wybiegnie zwierzę, albo coś innego sprawi, że będę musiał zwolnić, zahamować. Kierowca “przyklejonego” do mojego zderzaka pojazdu już nie zdąży odpowiednio zareagować. Wszystko może skończyć się tragicznym w skutkach wypadkiem.
Dlatego jazdę na zderzaku uważam za skrajny brak odpowiedzialności i wyobraźni. A poganianie światłami drogowymi - za zwykłe chamstwo.
Jeszcze jedna kwestia. Kiedy widzę w lusterku wstecznym pędzące auto i znajduje się ono stosunkowo blisko mojego samochodu, to nie wyprzedzam. Nie zajeżdżam drogi. Czekam aż spieszący się kierowca mnie wyprzedzi. Ale jeśli nadjeżdżający pojazd jest bardzo daleko, to mam prawo zacząć manewr wyprzedzania i wjechać na lewy pas.
Wkrótce nowe przepisy
Niedługo w Polsce mają wejść w życie przepisy regulujące minimalną odległość za poprzedzającym pojazdem. Ale czy będą one skuteczne? Czy będą skutecznie egzekwowane?
I na zakończenie smaczek psychologiczny. Z moich obserwacji wynika, że jeśli jadę samochodem mniejszym - miejskim, to jazda na zderzaku i “poganianie” światłami zdarza się zdecydowanie częściej niż wtedy, kiedy jadę samochodem większym, na przykład SUV-em. W tym ostatnim przypadku nikt mnie nie “pogania” światłami, ani nie siedzi na zderzaku.
Robert Bartosewicz



Komentarze
Prześlij komentarz