Canon G7x mark II. Kieszonkowiec dla pasjonatów
![]() |
| Canon G7x mark II / fot. Robert Bartosewicz |
Canon G7x mark II to jeden z wielu kompaktów ze stajni Canona dla bardziej ambitnych fotografów. Ma funkcjonalność "większych aparatów". A czy dorównuje im jakością zdjęć? Odpowiedź znajdziecie w recenzji.
Przychodzi taki moment, kiedy nawet najbardziej zapalony do swojego hobby fotograf chce wyjechać na wakacje czy wybrać się na rodzinną wycieczkę bez ciężkiej lustrzanki lub podobnego sprzętu fotograficznego. Jednak smartfon, który ma zawsze przy sobie nie wystarcza mu jako narzędzie do fotografowania. I wtedy pojawia się myśl: a może kompakt? A jeśli już to taki, który będzie pozwalał na uzyskanie co najmniej przyzwoitej jakości zdjęć od strony technicznej.
W ten właśnie sposób zacząłem rozglądać się za kompaktowym aparatem cyfrowym z 1-calową matrycą, czyli większą niż możemy spotkać w większości “zwykłych” kompaktów na rynku. Drugim elementem, który uważałem za niezbędny był jasny obiektyw, a kolejnym - dobra ergonomia.
Wcześniej zdarzało mi się używać canonów z serii G, najdłużej modelu G5. Aby uświadomić sobie z jak dawnych czasów pochodzi ten aparat, wystarczy chyba napisać, że miał on rozdzielczość matrycy wynoszącą zaledwie 5 mln mpx. Tak czy inaczej, był to sprzęt, który sprawdzał się w wielu fotograficznych sytuacjach, także w trudnym oświetleniu.
Teraz oczywiście Canon posiada w swojej ofercie aparaty znacznie lepsze. G7x mark II jest wyposażony we wspomnianą 1-calową matrycę o rozdzielczości 20.1 mpx oraz jasny obiektyw (f 1.8 na najszerszym kącie; f 2.8 w pozycji tele) o ogniskowych 24 - 100 mm (ekwiwalent). Wykonamy za jego pomocą zatem i stosunkowo szerokokątne ujęcia krajobrazowe, a także portrety. W tym ostatnim przypadku będziemy mogli sobie pozwolić także na efekt rozmycia tła.
Obsługa i ergonomia
Aparat obsługuje się bardzo przyjemnie i intuicyjnie. Oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę z jego dość niewielkich rozmiarów. Jeśli ktoś przez lata obsługiwał głównie duże lustrzanki czy bezlusterkowce, będzie musiał się przyzwyczaić. Właściciele większych dłoni też nie będą mieli najłatwiej.
Ale spokojnie. Przede wszystkim aparat jest świetnie konfigurowalny w tym zakresie. Jeśli wszystko dobrze ustawimy sobie wcześniej w menu, to nie będziemy musieli za często do niego zaglądać. Po odpowiednio wykonanej konfiguracji, możemy mieć oddzielne pokrętła (to na obiektywie oraz to na tylnej ściance) do ustawiania wartości przysłony i czasu otwarcia migawki oraz dedykowany przycisk do regulowania czułości ISO. Trojaczki ekspozycji będą mogły być zatem obsłużone bardzo szybko - jak w dobrej lustrzance.
Poza tym w obsłudze Canona G7x mark II bardzo pomocny jest ekran dotykowy, za pomocą którego możemy zdecydować bardzo szybko na przykład o tym, w którym miejscu kadru chcemy mieć ostrość.
Moim zdaniem ergonomia obsługi aparatu - zwłaszcza biorąc pod uwagę jego kieszonkowe wymiary - jest wręcz wzorcowa.
Możliwości
Canon G7x mark II sprawdzi się zarówno w rękach początkujących amatorów, jaki i już bardziej doświadczonych osób. Ci pierwszy mogą skorzystać z pełnej automatyki aparatu oraz trybów scen, a zaawansowani fotografowie oczywiście wybiorą tryby priorytetu migawki, priorytetu czasu czy w pełni manualny. Aparat pozwala zapisywać obrazy także w formacie RAW, co dla lubiących wyciągać z matrycy ostatnie soki jest niewątpliwie świetną wiadomością.
Automatyka dobrze radzi sobie z ustawianiem parametrów ekspozycji praktycznie w każdych warunkach oświetleniowych. Autofokus jest stosunkowo szybki, choć nie polecam go raczej do fotografii sportowej - mimo całkiem sprawnego trybu zdjęć seryjnych, jaki posiada ten model.
Ogromną zaletą G7-ki jest odchylany - w górę i w dół - ekran. Dzięki takiej konstrukcji z łatwością wykonamy zdjęcia z różnych pozycji - z dołu czy znad tłumu ludzi. A zrobienie selfie też nie będzie problemem.
Być może niektórym fotografom zabraknie wizjera czy gorącej stopki na lampę błyskową. Ale to przecież ma być aparat raczej kieszonkowy. Zresztą jeśli ktoś bardzo potrzebuje tych funkcjonalności, to może rozejrzeć się za innymi modelami, w tym również aparatami ze stajni Canona.
Dodam, że Canon G7x mark II nie posiada trybu wideo 4K, a “tylko” Full HD. Zatem jeśli komuś zależy na najlepszej jakość wideo, niech poszuka innego aparatu.
Jakość zdjęć
Z najważniejszego parametru, jakim jest jest jakość zdjęć, jestem generalnie rzecz biorąc zadowolony, z pewnymi jednak uwagami. Ale po kolei. Zdjęcia w dobrych warunkach oświetleniowych, czyli na zewnątrz - przy pełnym słońcu albo w dzień przy zachmurzeniu - mają bardzo dobrą jakość.
Jestem pod wrażeniem zwłaszcza ich dynamiki. Pomiar światła dba szczególnie o najjaśniejsze partie obrazu, dlatego na przykład szczegóły w chmurach na zdjęciach krajobrazowych są wiernie odwzorowane. Przy tym cienie szczególnie nie cierpią, zwłaszcza jeśli używamy Automatycznego Optymalizatora Jasności albo po prostu robimy zdjęcia w formacie RAW. W tym ostatnim przypadku możemy dopracować ostateczny wygląd kadru w postprodukcji.
Aparat świetnie odwzorowuje kolory. Można powiedzieć, że fotografie mają pewien klimat. Ale tego się właśnie spodziewałem po Canonie. Szumy? Tych na zdjęciach nie musimy się obawiać praktycznie do ISO 1600, a w przypadku mniejszych formatów zdjęć - nawet do 3200. Oczywiście każdy może mieć swoje indywidualne preferencje w tym zakresie. Inna sprawa, że dzięki jasnemu obiektywowi dużych wartości ISO w tym aparacie nie będziemy raczej używać zbyt często.
Moim zdaniem jakość zdjęć z Canona G7x mark II jest porównywalna do tych, jakie moglibyśmy uzyskać z lustrzanek czy bezlusterkowców z matrycami aps-c z jakimś ciemnym obiektywem KIT-owym, czyli często dołączanym do tak zwanego zestawu sprzedażowego.
Jak wspomniałem wcześniej są też pewne mankamenty. Miniaturyzacja ma swoją cenę. Połączenie jasnego obiektywu ze stosunkowo dużą matrycą w tak niewielkim korpusie sprawiło, że aparat nie radzi sobie najlepiej na najszerszym kącie. Na zdjęciach oglądanych w powiększeniu da się zauważyć pewną miękkość w rogach kadru. Ta niedogodność znika, kiedy trochę zwiększymy ogniskową. Nie najlepsza jest też jakość zdjęć makro. W tym przypadku, na niektórych ujęciach, problem z nieostrością na części kadru bywa jeszcze większy. Nie polecam tego aparatu tym, którzy chcą wykonywać przede wszystkim fotografie makro.
Podsumowanie
To oczywiście nie był żaden “pełny test” Canona G7x mark II, ale subiektywne odczucia po kilku miesiącach użytkowania. Moim zdaniem aparat warto docenić przede wszystkim za dobrą jakość zdjęć, porównywalną do aparatów z matrycami aps-c, głównie przy założeniu, że w tych ostatnich używamy tylko tak zwanych podstawowych obiektywów. Tę jakość dostajemy w kieszonkowej obudowie. I to również jest niezwykle istotne.
Aparat polecam na różnego rodzaju podróże, wyjazdy, wycieczki, a także do rodzinnej fotografii. To sprzęt, który możesz mieć zawsze przy sobie, a szczególnie w tych sytuacjach, w których raczej nie wziąłbyś ze sobą większego aparatu, bo jest za ciężki i za duży.


Komentarze
Prześlij komentarz